Wiosną zeszłego roku książka Richarda Bartletta pt.: „Matryca energetyczna” w zaledwie jeden dzień wywróciła do góry nogami mój budowany latami światopogląd. Zawsze wierzyłam, że możemy zmienić swój los, ale wiedziałam jednocześnie, że często oznacza to lata ciężkiej pracy nad sobą, swoją podświadomością i naturalnie odpracowywanie zobowiązań karmicznych z poprzednich wcieleń. Jeśli dodamy do tego nie zawsze korzystny wpływ planet astologicznych na nasze życie, to okazuje się, że stajemy przed naprawdę trudnym zadaniem, któremu mogą podołać jedynie nieliczni. Dziś wiem, jak bardzo się wtedy myliłam…

Przeczytanie samej książki „Matryca Energetyczna” niewiele mi dało a samodzielne wykonywanie przeze mnie techniki „dwupunktu” nie dawało praktycznie żadnych rezultatów. Już miałam jechać do samego Bartletta kiedy los się do mnie szeroko uśmiechnął. Gdy pojechałam do Polski na urlop okazało się, że w moim rodzinnym mieście, Poznaniu, odbędą się warsztaty otwierające z cyklu „Sieć Świetlistych Ludzkich Serc” prowadzone przez Joannę Stawicką, które poleciła mi dobra znajoma, tak jak ja zafascynowana matrycą energetyczną.

Na warsztaty poszłam bez oczekiwań ale za to podekscytowana tym, czego miałam wkrótce doświadczyć. Na sali było około 20 osób w różnym wieku, każdy miał za sobą inne doświadczenia i dysponował odmienną wiedzą ezoteryczną lub całkowitym jej brakiem, co tak naprawdę okazało się ogromną zaletą.

Joanna przez dłuższą chwilę mówiła nie tylko o tym, czym jest matryca pola i co można dzięki niej osiągnąć, ale także o tym, co się z nami w tej chwili dzieje, jakim zmianom energetycznym podlegamy i dokąd zmierzamy nie tylko jako ludzkość, ale przede wszystkim jako odrębne i świadome   siebie jednostki.

Następnie zrobiliśmy kilka ćwiczeń rozluźniających i przygotowujących nas do pracy na bardzo wysokich poziomach energetycznych. Tym, które najbardziej utkwiło mi w pamięci, było oczyszczanie serca. Okazało się bowiem, że nasze serca są przeciążone tym, do czego jesteśmy przywiązani i tym, co kochamy, i nie mogą przez to tworzyć dla nas nowej rzeczywistości, której pragniemy. Muszę przyznać, że po tym ćwiczeniu, z pustym sercem poczułam się szczęśliwsza niż kiedykolwiek wcześniej. Do dziś stosuję regularne oczyszczanie przestrzeni serca, by mogło ono dla mnie kreować więcej cudów.

Kolejne ćwiczenie sprawiło, że pomieszczenie, w którym odbywały się zajęcia, prawie eksplodowało od ogromu sercowych wibracji. Joanna poprzez swoją autorską medytację nauczyła nas jak wchodzić przestrzeń serca, jak ją powiększać i jak wracać do niej kiedy tylko tego zapragniemy. Dodam, że była to pierwsza w moim życiu medytacja, w trakcie której nie zasnęłam :)

W końcu nastąpiło to, na co podświadomie liczyłam. Kilka zdań Joanny i jedno proste ćwiczenie sprawiło, że mój problem z techniką dwupunktu zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Moi Drodzy- piszę to z pełną świadomością i odpowiedzialnością za swoje słowa- zrobienie dwupunktu jest proste, przyjemne i skuteczne. Juz nawet nie chodzi o to, że kolejno padaliśmy na podłogę jak na pokazach Riachrda Bartletta, ale natychmiastowo doświadczaliśmy transformacji starych wzorców energetycznych, po których ślad nawet nie został. To się naprawdę czuło i każdy z nas wyszedł z tych warsztatów odmieniony, o czym uprzedzała nas na samym początku Joanna, ale wątpię, by ktoś jej wtedy wierzył  :)

Reasumując- jeśli Wasze czary, wizualizacje, afirmacje, egzorcyzmy i inne magiczne poczynania nie przynoszą rezultatów, to matryca energetyczna pola jest dla Was. Przez tydzień po warszatach praktykowałam poznane na zajęciach techniki próbując sobie jednocześnie udowodnić, że to nie działa, jednak poniosłam klęskę na całej linii :) Ale o tym napiszę innym razem.

Tymczasem pozdrawiam a zainteresowanych warsztatami odsyłam tu http://www.ksiegarniacuda.pl/kursyiszkolenia.html